środa, 29 marca 2017

Niemiecki GlossyBox "Piękna i Bestia" Marzec 2017

Witacie moi kochani!

Już od dawna dawna nosiłam się z zamiarem kupna GlossyBox'a. Tutaj w Niemczech kosztuje on 15 Euro. Ni to dużo ni mało. Teraz w marcu była edycja specjalna inspirowana nowym filmem "Piękna i Bestia". Szczerze? Tak. Zachwyciłam się pudełkiem :) Kupiłam. Dostałam paczkę po około 3 tygodniach. Dlaczego tak długo musiałam czekać? Według 'polityki' firmy wszyscy dostają pudełeczka w tym samym czasie. Dla mnie to fajna opcja, bo w sumie chodzi o to żeby to była niespodzianka. Wiecie,... Robicie sobie sami prezent niespodziankę. Wecie ile kosztuje, jak wygląda pudełko ale już co jest w środku to wielka niewiadoma :)
Doszło. Mam. 

Pudełeczko wygląda tak. UROCZE.


Dalej otwieramy pięknie zapakowaną resztę.





1. TREACLEMOON Krem do dłoni My coconut island (1.99 Euro) 
produkt pełnowymiarowy


Krem do rąk zawierający olejek z orzechów macadamia  i dzikie wiśnie intensywnie nawilża, regeneruje i wygładza skórę. Łatwo się rozsmarowuje i szybko wchłania.  Pozostawia przyjemny kokosowy zapach . Produkt  wegański przebadany dermatologicznie, nie zawiera siliokonu i parabenów. Pojemność opakowania 75 ml.
Miałam już jeden taki o innym zapachu i byłam zadowolona. Bardzo wydajny. Intensywnie pachnie i nawilża. Szybko się wchłania.
2. Cetaphil Krem nawilżający do twarzy i ciała (9.95 Euro)
Produkt pełnowymiarowy


3. ModelCo paleta rozświetlaczy w kremie (20 Euro)
produkt pełnowymiarowy



4. Korres lakier do paznokci (9.9 Euro)
produkt pełnowymiarowy


5. andmetics plastry do depilacji brwi (14.90 Euro set)
produkt pełnowymiarowy



6. MayBeauty maska do twarzy (25 Euro za 8 szt)
ja dostałam 2 szt


7. Próbka żelu pod prysznic



Czy jestem zadowolona z zawartości? Tak i nie. Ciesze się, że było sporo produktów pełnowartościowych których suma cen znacznie przekracza wydane przeze mnie 15 Euro. Czy trafiły mi się rzeczy których bardzo potrzebowałam? Nie. Ale... z przyjemnością protestuję kosmetyki których pewnie w życiu bym nie kupiła tak o w sklepie. 
Zrezygnowałam z z abonamentu. Chyba jednak wolę te 15 Euro co miesiąc odkładać i kupić sobie jakiś fajny kosmetyk w drogerii.


A wy co sądzicie o zawartości?
Jak wyglądają wasze pudełka np w Polsce?

Pozdrawiam





niedziela, 12 marca 2017

NOWE WŁOSY / OLAPLEX / SALON VICTORIA SZCZECIN

Dzień dobry!

Dobry bo słoneczny. Dobry bo wiosna za oknem. Dobry czas na zmiany na głowie :)

Wczoraj byłam po raz drugi w Salonie Victoria w Szczecinie. 
Po raz drugi jestem bardzo zadowolona.
Po raz drugi szczęśliwa patrząc w lustro.

Włosy zostały mi podcięte, ufarbowane i po raz kolejny potraktowane cudownym Olaplexem.
Tym razem kolory mniej naturalne i zdecydowanie w zimnych tonacjach. Inaczej. Dla mnie super. 
Cięcie sprawiło, że fryzura wygląda jakby na pełniejszą (w sensie, że jakbym miała więcej włosów bo obcięte zostały wszystkie strzępki). Olpalex znowu cudownie odżywił moje włosy - wyglądają zdrowo i lśnią. Nowe kolory zostały wybrane przez fryzjerkę i już wiem, że mogę tej kobiecie ufać w 100% :) 

Pierwsze dwa zdjęcia robione telefonem w salonie. Nie oddają w żaden sposób kolorów i są kiepskiej jakości ale możecie na nich zobaczyć efekt użycia Olaplexu.



  






 Jak wam się podoba?


niedziela, 5 marca 2017

ASTOR Skin Match Protect Foundation / ASTOR Big&Beautiful BFly Mascara

Witajcie!

U mnie ciągle ciężko z czasem. Wiecie jak bardzo ubolewam nad tym, że tak rzadko tu zaglądam? 

Dzisiaj niedziela (wolne) i świeciło słońce co oczywiście sprzyjało zdjęciom i wenie :) Chociaż rozpisywać się zbytnio nie chcę to muszę wam wspomnieć o moich nowościach w makijażu. Mowa tu o podkładzie i mascarze więc o nowościach w 'fundamencie' mojego makijażu.
Ostatnio w drogerii DM przystanęłam na dłużej przy szafie ASTOR i wyszłam z takimi o to cudeńkami.

Podkład ASTOR Skin Match Protect w kolorze 103 porcelain 



Mascara ASTOR Big&Beautiful Butterfly Look 


Ciekawostka! Na całą szafę ASTOR było 50% rabatu! :)

Zacznę od podkładu. 
Jest to podkład dostosowujący się do cery, dający piękny, naturalny efekt i całodzienną ochronę dzięki unikalnemu, potrójnemu kompleksowi ochronnemu. Ma nawilżać przez 24 godziny i pozwalać skórze oddychać. Takie zapewnienia daje nam producent na swojej stronie.
Podkład zawiera filtr SPF 18. 
W ręku trzymam 30 mililitrowe szklane opakowanie z plastikową białą pompką. 





Konsystencja podkładu tak na wpół lejąca. Jak dla mnie spoko. Mój kolor to 103 porcelain.



Chciałam to uchwycić na zdjęciu ale do końca mi się nie udało - kolor lekko oksyduje. Nie jest to ogromne ciemnienie ale jest. 
Podkład nie zastyga na skórze. Nie jest matowy - pozostawia raczej efekt takiej zdrowej lekko świecącej naturalnej skóry. Nie należy do kryjących. Powiedziałabym, że raczej wyrównuje koloryt. W obecnej chwili moja cera jest w super stanie więc ten efekt mnie zadowala. Trwałość? Jak na podkład wyrównujący koloryt, nie zastygający jest OK :) 

Teraz mascara. czemu wybrała właśnie ją? Zobaczcie zdjęcie.


Producent opisuje ją jako mascarę pogrubiającą, która nie obciąża rzęs.
Zapewnia nas o efekcie motylich rzęs - lekkich i zalotnie podkręconych.
Pierwszy raz widziałam taką szczoteczkę. Jest duża i dziwna. Ale żebyście wiedziały jak pięknie i w łatwy sposób podkreśla te najmniejsze rzęsy w wewnętrznym kąciku. Ładnie wyczesuje i rzeczywiście przy dwóch warstwach pogrubia bez sklejenia i obciążenia. Na uwagę zasługuje też fakt, że naprawdę podkręca. Wiecie... moje rzęsy same w sobie są podkręcone ale po użyciu tej maskary wyglądały jak po użyciu zalotki. POLECAM! Zakochałam się w niej.






Mam nadzieję, że post się któreś z was przyda. Pozdrawiam.






czwartek, 23 lutego 2017

INGLOT / PALETA MAGNETYCZNA / KONTUROWANIE

Witajcie moje kochane.

Powiem wam szczerze, że nie mam ostatnio na nic czasu. Przeraża mnie to bo wczoraj od prawie miesiąca miałam pierwszy spokojny poranek dla siebie. Eh. Życie nie?

W ostatnimy czasy jak jeździmy na zakupy do Polski za każdym razem zaglądam do stoiska Inglot. Oglądam i oglądam i nigdy nie wiem na co się skusić.
Zastanawiając się czego brakuje mi w mojej toaletce wybrałam bronzer do konturowania. Na szczęście trafiłam na świetną Panią która cierpliwie mi doradziła co wybrać oceniając mój koloryt cery. Trafiła w 100% z kolorem :) 


INGLOT FREEDOM SYSTEM NR 514 55g
Cena 32 zł


Używałam go już kilkanaście razy. Kolor świetny. Zimny ale nie za bardzo jeżeli wiecie o co mi chodzi :)  Ładnie się rozprowadza i blenduje. Nie robi wielkiej brązowej plamy co dla mnie było ważne. Wygląda naturalnie. Jestem bardzo zadowolona z zakupu! 

Kolejny wyjazd do Polski mieliśmy w ostatnią niedzielę. Oczywiście znowu INGLOT i rzecz na którą chorowałam już długo i nigdy w sumie nie mogłam się zdecydować. 

INGLOT PALETA MAGNETYCZNA
Cena 35 zł




Zamykana jest jak widzicie na 4 magnesy, które bardzo mocno trzymają więc nie ma obaw.
Wykonana solidnie a przy tym wszystkim lekka. Biała - ładna :) Jedyne co mogłabym zmienić to pokrywka byłaby przezroczysta by dokładniej widać było co w niej mamy.
Mam już gdzie gromadzić moje magnetyczne skarby :)

Jak widzicie już kilka cienie miałam. Raczej dzienne kolory.

A co wy polecacie z marki Inglot? Myślałam o podkładach ale nie wiem... Dajcie znać w komentarzach.

Pozdrawiam


piątek, 3 lutego 2017

DIETA / TYDZIEŃ 3 / - 4,5 KG / APLIKACJA FITATU

Dzień dobry wszystkim.

Spóźniam się z tym postem dwa dni ale ten tydzień dał mi w kość jeżeli chodzi o moja pracę. Praca w tym tygodniu utrudniła mi też dietę. Jak? Przez ten czas 3 tyg skurczył mi się ogromnie żołądek (oczywiście to super wiadomość) więc muszę jeść często ale w małych ilościach. Z racji tego, że pracuję w tym tyg na popołudnia to do południa nie jestem w stanie się objeść na zapas a potem w pray jak mam przerwę ok 19 już mi się jeść za bardzo nie chcę. Do czego dążę? Nie dojadam. Czy to problem? Tak. Organizm się zatrzymuje i wtedy też nie chudnę. Dziwne ale tak jest. Dlatego, jeżeli wy też się odchudzacie pamiętajcie jak ważne jest przyjmowanie odpowiedniej ilości kalorii. Przez tydzień zrzuciłam 0,7 kg. Trochę kiepsko ale zawsze coś. 
Niedługo będzie miesiąc jak jestem na diecie i powiem wam, że mam coraz więcej zapału do niej :) Wkręciłam się. To ogromny sukces dla mnie - moja głowa. Bo tak kochani - wszystko siedzi w głowie. Może myślicie po co się tak rozpisywać o jedzeniu ale jeżeli też walczycie z nadmiarem kilogramów to wiecie jak bardzo one przytłaczają psychicznie. Tym bardziej jak się nosiło rozmiar 36. Dam radę.
co jadłam w tym tygodniu?






Jeżeli jesteście zainteresowani przepisem któregoś z dań to dajcie znać w komentarzach. Napiszę wtedy osobny post z przepisem i wyliczę ilość kalorii.

A teraz ciekawostka. Dla mnie nowość :) Aplikacja na telefon Fitatu. Tutaj macie do niej LINK.
Służy ona do liczenia kalorii swoich posiłków. Ma ogromną bazę produktów ale oczywiście sami możecie wprowadzać swoje. Jest prosta bez ogromu wyskakujących reklam. Świetna rzecz. Można wpisać też swoje wymiary i porównywać je co kilka tygodni. Serdecznie wam ją polecam.



Pozdrawiam


INSTAGRAM